piątek, 11 stycznia 2013

#18

Rozsądek chce spokoju.
Uczucia chcą nieznanego.
Przygnębiający ciężar rzeczywistości
Wbija nas w ziemię
Pewnie powinnam być szczęśliwa
Nie, nie jestem.
Znów pojawiają się szare myśli
Uderzające bardziej w odcienie czerni
Nie potrafię tego pojąć
Nieważne, jak bardzo bym się starała
Papieros za papierosem
i próbuję uciszyć
ten cały pojebany wewnętrzny chaos
Pewnie powinnam brać leki
Nie biorę
Dlatego tak często upadam.
Muzyka trzyma przy życiu.
Odmierza tętno
i krew jeszcze jakoś pulsuje.
Słowa...
Mamy taką głupią tendencję do otaczania się słowami
Im bardziej skomplikowane i odbiegające od tego co jest
Tym lepiej.
Potrafimy już tylko kłamać.
Jak bardzo można udawać szczęście?
To niepokojące - zakłada się maskę
z wytłoczonym uśmiechem
i idzie dalej.
I udaje, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Od dawna nie jest.
Bo co mam wam powiedzieć?
Że czuję ból, niepokojący
Irracjonalny.
Ból wszystkiego.
Niepokój, nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu.
Otaczam się ludźmi - kolejnymi nic nieznaczącymi nabytkami
Nie pomaga, nawet to już nie pomaga
Marzną mi ręce
Marznie mi dusza.
Popatrz, jestem zimna. Boleśnie zimna i powykrzywiana.
Taka kanciasta.
O kanty można się skaleczyć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz